wtorek, 12 marca 2013

Ten

- Możesz wejść, wiesz o tym? - uśmiechnął się.
Wzięłam głęboki oddech, zanim weszłam do mieszkania. Harry stanął za mną i pomógł mi zdjąć kurtkę. Jego głowa spoczywała przez chwilę na moim ramieniu, a następnie pocałował mnie w kark. Zadrżałam, gorący oddech przeszedł po mojej szyi, a chwilę później Harry się cofnął.
Powiesił ubrania; odwróciłam się do niego, a on podszedł bliżej, uśmiech pojawił się na jego twarzy. Zrobiłam krok do tyłu, by utrzymać odpowiedni dystans między nami.
- J... - trudno było mi coś wymówić.
Harry czekał, aż odezwę się jeszcze raz, przechylając głowę w moją stronę i jednocześnie spoglądając na mnie.
- Dziękuję...Harry - cicho powiedziałam.
Dokładnie wiedział, o czym mówiłam. Spojrzałam w dół, moje buty stały się naprawdę interesujące. Oddech uwiązał mi się gardle, gdy zauważyłam, że podchodzi bliżej. Pochylił się, jego loki zaczęły łaskotać mój policzek, a on pocałował mnie w ucho.
- Chciałbym zrobić to ponownie - zachrypnięcie wypowiedział.
Moja mała ręka złapała jego palce, lekko przejechałam po nich kciukiem. Zaskoczyło mnie, gdy zdjął ją i zostawił mnie na korytarzu. Dźwięk płynącej wody wypełnił ciszę i postanowiłam go odnaleźć. Mieszkanie Harry'ego było czyste. Wejrzałam do czegoś, co przypominało salon. Wyglądał normalnie; fotele, stół, telewizor. Nie wiedziałam, czego naprawdę oczekiwałam, pewnie czegoś strasznego, ale tak nie było.
- Harry?
- Mmm - jego głos zabrzmiał.
Weszłam do kuchni, moje oczy skupiły się na plecach Harry'ego, podczas gdy on mył swoją rękę pod zimną wodą. Odwrócił głowę i zobaczył mnie, stojącą w wejściu. Nerwowo bawiłam się palcami, a on odwrócił się z powrotem. Jego napięte mięśnie stały się widoczne, gdy przekręcił kurek od wody. Chwycił kawałek szmatki z boku i przyłożył do poszkodowanej ręki, czekając aż wyschnie.
Oparł się o ladę i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami, jednocześnie uśmiechając się. Zaczął sygnalizować mi głową, że mam do niego podejść.
- Chodź tutaj.
Powoli weszłam do kuchni, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Zatrzymałam się parę metrów od niego.
- Mieszkasz z kimś?
- Nie.
Zamarłam po jego odpowiedzi. Miałam nadzieję, że ktokolwiek mi pomoże, jeżeli coś zacznie się dziać. Harry z ciekawością patrzył na mnie, zanim się odezwał.
- Możesz zająć moje łóżko.
Moje serce zaczęło szybciej bić po jego słowach. Nie chciałam zostawać w jego sypialni.
- Nie...nie, jest w porządku, będę spała na kanapie - zająknęłam się.
Wzdrygnęłam, kiedy Harry szybko do mnie podszedł. Jego wzrost miał przewagę nade mną, gdy uniosłam swój wzrok do góry. Kręcone włosy spadły na jego oczy, a on po chwili je odgarnął.
- Nie utrudniaj, tylko zajmij łóżko - powiedział zachrypnięcie.
- Nie.
Na jego czole pojawił się grymas, ciemne oczy wpatrywały się we mnie. Może nie chciał, żeby ludzie się mu sprzeciwiali. Odważnie stałam na podłodze; było to zanim moje stopy zaczęły latać w powietrzu. Jedno z silnych ramion Harry'ego umiejscowiło się pod moimi nogami, a drugim złapał mnie za plecy i podniósł do góry.
- Postaw mnie na ziemi!
Zignorował mnie tak samo, jak wcześniej na parkingu. Jego palce wcisnęły się we mnie, a uścisk stał się mocniejszy. Harry wyniósł mnie z kuchni i szliśmy dalej korytarzem. Było ciemno wewnątrz pokoju do którego weszliśmy, moje ręce natychmiastowo owinęły się wokół jego szyi. Nigdy nie czułam się dobrze w ciemności, ale Harry wydawał się być niezrażony brakiem światła. Bez problemu manewrował po pomieszczeniu.
Jęknęłam, kiedy posadził mnie na czymś miękkim. Moje ręce zaczęły wędrować i zrozumiałam, że siedzę na jego łóżku. Podskoczyłam, kiedy małe światło na stoliku się zapaliło. Moje stopy były zamrożone, a Harry chodził wkoło szafek, wyciągnął ubrania i podał mi je.
- Włóż to.
Niepewnie wzięłam t-shirt i szorty z jego ręki, lekko od niego odchodząc. Harry nic nie powiedział, po prostu wyszedł z pokoju i zamknął drzwi. Moje oczy śmigały po pomieszczeniu. Usiadłam na dużym, podwójnym łóżku i głęboko westchnęłam. Było tu kilka fotografii, stojąca w kącie gitara. Zdjęłam buty i jeansy i szybko włoyłam szorty. Następnie zdjęłam bluzkę. Właśnie wkładałam t-shirt przez głowę, kiedy drzwi znowu się otworzyły. Oczy Harry'ego przejrzały moje ciało z góry na dół, po czym się uśmiechnął, stojąc w drzwiach i krzyżując ręce na klatce.
- Mmm, dobrze wyglądasz w moich ubraniach.
Zawstydziłam się, słysząc jego komentarz. Schyliłam się by podnieść rzeczy z podłogi, które po momencie znowu wypuściłam. Harry zamruczał mi do ucha i owinął swoje ręce wokół mojej talii. Trącił mnie swoją głową z boku, całując moją szyję. Moje plecy były wciśnięte w jego klatkę.
Nie mogłam się ruszyć, ponieważ jego ramię zacisnęło się na mojej talii. Wolną rękę wślizgnął pod koszulkę, którą miałam na sobie. Jego palce wędrowały po moim ciele, a ja mogłam usłyszeć jego ciężki oddech w moim uchu. Zadrżałam, kiedy dotknął mojej piersi. Jego duża dłoń ujęła ją i ścisnęła. Moja głowa opadła na jego ramię, przez to nowe doświadczenie i zamknęłam oczy.
Nigdy wcześniej się tak nie czułam, moje całe ciało drżało. To było zanim otrzeźwiałam. Próbowałam walczyć z uściskiem Harry'ego, a on zaczął się śmiać. Natknęłam się na drzwi, złapałam za klamkę i szarpnęłam ją, by je otworzyć.
- Bo - Harry mnie ostrzegł.
Był tuż za mną. Jego duża dłoń uderzyła w drzwi, zaraz obok mojej głowy, szybko je zamykając i uniemożliwiając moją ucieczkę. Serce zaczęło mi szybciej bić, gdy odwróciłam się i zostałam przyparta do drzwi. Spojrzałam w górę. Harry wpatrywał się we mnie. Mój oddech drżał, a on powoli przeniósł swoje usta do mojego ucha.
- Chcę sprawić, że będziesz czuła się dobrze - wyszeptał zachrypniętym głosem.
~~
oj Harry, Harry (:
w razie pytań: tt: @darlinharreh ask: ask.fm/darlinbiebrauhl

sobota, 9 marca 2013

Nine

- Musimy iść.
Harry ponownie złapał mnie za rękę. Szybko przemieszczaliśmy się przez spoconą atmosferę parkietu, by wrócić do miejsca, w którym siedzieliśmy. Ledwo zdążyłam wziąć moją kurtkę i torebkę, a Harry jeszcze raz złapał mnie za rękę. Włożył bluzę i podciągnął rękawy, ukazując swoje umięśnione ramiona.
- Bo!
Harry nie zwrócił na to uwagi, ale ja odwróciłam się i zobaczyłam patrzącą na mnie ze zmartwieniem Hayley. Jedyne co mogłam zrobić, to powiedzieć nieme "przepraszam". Zostałam przyciągnięta jego ogromną siłą i skierowana ku wyjściu. Nasze palce się rozplotły. Lekko krzyknęłam, kiedy ktoś złapał mnie za biodra. To po prostu nie była moja noc. Spojrzałam na tego kolesia, był oczywiście pijany. Kpiący uśmieszek szybko zniknął z jego twarzy. 
- Odsuń się - Harry warknął.
Podszedł i miał już go uderzyć, ale stanęłam przed nim. Położyłam dłonie na jego klatce i próbowałam go powstrzymać.
- Harry - błagałam. - Proszę nie rób tego.
Obraz jego, bijącego Jake'a nadal tkwił w mojej pamięci. Nie mogłam pozwolić, by znowu się to stało. Jego klatka ciężko rosła i opadała, czułam to. Westchnęłam z ulgą, gdy chwycił mnie za rękę i kontynuowaliśmy przepychanie się przez ludzi. Szybko dostaliśmy się na zewnątrz, gdzie wiał zimny, nocny wiatr. 
- Chodź.
Spojrzałam na Harry'ego, jego szczęka była napięta, podczas drogi do samochodu. Walczyłam, aby nadążyć za nim, jego długie nogi stawiały duże kroki. Chwilę później zauważyłam zaparkowany pojazd. Jęknęłam, gdy wpadłam na Harry'ego. Nagle się zatrzymał, co mnie zaniepokoiło. Ścisnęłam jego lewą rękę, żeby zwrócić na siebie uwagę.
- Harry?
Nie odpowiedział. Skierowałam wzrok na miejsce, w które się wpatrywał. Zmrużyłam oczy i starałam się zobaczyć, kto siedzi w środku pojazdu zaparkowanego obok samochodu Harry'ego. Moje serce zaczęło szybciej bić, kiedy zauważyłam w nim dwóch siedzących kolesi na przednich siedzeniach. Przyjaciele Jake'a.  Czekali, aż Harry wróci do samochodu?
Szybko zostałam pociągnięta między dwa budynki. Harry oparł się o ścianę zimnej cegły, a moje ręce, w ratunku przed upadkiem na niego, poleciały na jego klatkę. Jedyne co mogłam usłyszeć to nasze ciężkie oddechy. Zamknęłam oczy z ulgą, ponieważ udało nam się schować przed ludźmi, którzy chcieli nas skrzywdzić. Zaintrygowało mnie to, kiedy Harry zaczął zgarniać włosy z mojej twarzy. Spojrzałam na niego. Jego ciemne loki opadły na czoło, a zielone oczy wpatrywały się we mnie. Harry był jednym z najpiękniejszych kolesi, jakich kiedykolwiek widziałam. Ale także jednym z najbardziej przerażających.
- Możemy pójść na piechotę do mojego mieszkania, jest niedaleko - wyszeptał.
Nerwowo przełknęłam ślinę, nie odpowiadając. Odsunął się od ściany, łapiąc mnie i chroniąc przed upadkiem na nią. Wyciągnął lewą dłoń, by mnie przytulić, ale pokręciłam głową. Odsunęłam ją z powrotem. Harry intensywnie patrzył na to co robiłam. Jego ręce były nadal we krwi. Trudno było zdecydować, czy ciemna, sucha krew należała do Harry'ego czy do Jake'a. Jakoś mnie to nie obchodziło. Mój oddech zawiązał się w gardle, gdy Harry zmniejszył dystans między nami. Zmuszona byłam do oparcia się o ścianę, która znajdowała się za mną.
Harry podniósł dłoń i przechylił mój podbródek. Jego usta dotknęły mojej skóry, w miejscu gdzie szczęka spotyka się z szyją. Przyssał się do niej. Mokra droga pocałunków utworzyła się na moim karku, a jego palce spoczęły na moich biodrach. Nie zorientowałam się, że miałam zamknięte oczy, dopóki ich nagle nie otworzyłam. Dotyk Harry'ego zniknął z mojej twarzy. Zamilkł. Poczułam jego nos na swoim policzku, zanim zaczął składać delikatne pocałunki na mojej skórze. Wargi Harry'ego poruszały się lekko, zostawiając coraz to kolejny pocałunek w kąciku moich ust. Kiedy zrozumiał, że nie mam zamiaru go odpychać, pocałował mnie w usta. Pocałunek był trochę bardziej staranny, niż wcześniejsze. Zatopiłam palce w jego lokach. Ręka Harry'ego zaczęła błądzić po wewnętrznej stronie mojego uda. 
- Nie - jęknęłam.
Odsunął się z uśmiechem i zabrał swoje palce od mojego krocza. Szorstki dotyk cofnął mnie z powrotem do ściany. Oddech zaczął mi drżeć, gdy spojrzałam na niego. Harry jeszcze raz pocałował mnie w usta, a następnie odciągnął od ściany. 
- Wracajmy do mnie - puścił mi oczko.
***
Uważaliśmy, by nie zostać zauważonym przez przyjaciół Jake'a. Harry miał wrócić po samochód następnego ranka, unikając konfrontacji z rozgniewanymi mężczyznami.
Nie musieliśmy iść daleko, bo po chwili Harry wyciągał klucze z tylnej kieszeni. Objął mnie silnym ramieniem i prowadził po schodach do drzwi. Moja klatka szybko rosła i opadała, przerażało mnie to, że zostanę z nim zupełnie sama. W jego mieszkaniu. Rozejrzałam się dookoła i ujrzałam linię domów naprzeciwko drogi. Sekundę później prawie nie zauważyłam, jak ktoś zasłaniał firankę. Wścibska sąsiadka sprawdzała, kogo tym razem przyprowadził. To spowodowało, że zaczęłam myśleć o tym, ile dziewczyn Harry przyprowadzał do swojego mieszkania. 
Drzwi zostały szybko otwarte i pchnięte do przodu. Harry wszedł i zapalił światło na korytarzu. Zamarłam, nadal stojąc na zewnątrz. Odwrócił się do mnie, ściągając bluzę i conversy. 
- Możesz wejść, wiesz o tym? - uśmiechnął się.
~~
coś mi się wydaje, że będzie ostro. miejmy nadzieje, że Bo się nie posra ze strachu haha
przepraszam za taką przerwę, ale ta fala hejtów mnie zniechęciła do pracy i nie miałam siły dłużej tego wszystkiego czytać, ale wzięłam się w garść (także ze względu na to, że jesteście jak wrzód na dupie i mi non stop spamujecie, ale i tak was kocham) no i dodałam nowy rozdział, jeszcze raz was przepraszam ♡
pytajcie mnie, misiaczki: http://ask.fm/darlinbiebrauhl
i nie bójcie się pisać do mnie na tt: @darlinharreh

czwartek, 7 marca 2013

Informacja

Blog jest aktualnie zawieszony. Wczoraj zdarzyło się zbyt dużo, ja dowiedziałam się na temat tego tłumaczenia zbyt dużo i po prostu nie wytrzymuję już tej presji. Uważacie moje tłumaczenie za "słabe", "żenujące", "dno", więc nie widzę sensu na razie, by je kontynuować. Nie mówię, że odchodzę na zawsze, po prostu nie mam siły. No i chyba nie jestem stworzona do tłumaczenia ff. Chciałabym was również łaskawie prosić o pisanie do mnie wprost hejtów, zażaleń itd, bo to co wy wypisujecie na mój temat na tumblrze jest po prostu śmieszne. Tłumaczę, a właściwie starałam się tłumaczyć słowo w słowo, tak jak autorka zapisała. Dark jest trochę denny i dziwnie napisany, więc nie oczekujcie jakiegoś super tłumaczenia. Starałam się jak mogłam, siedziałam po kilkanaście godzin dziennie przez cały drugi tydzień ferii, by tłumaczyć to dla WAS, nie dla siebie, dla "sławy". Piszecie, że mnie kochacie i jest to niby super tłumaczenie, ale tak nie jest. Ja to wiem i dlatego przerywam. I nie piszcie mi, że jest inaczej, bo każdy kto potrafi angielski, będzie wiedział, że źle tłumaczę. To tyle ode mnie. Kocham moich wszystkich czytelników, dziękuję za wejścia i komentarze. Pozdrawiam.
+ Kontakt do mnie: tt: @darlinharreh ask: /darlinbiebrauhl tumblr: empireofharreh
+ przydałaby mi się beta, jeżeli kiedykolwiek znowu będę dodawać rozdziały, więc zgłaszajcie się na tt, asku, komentarzach, gdziekolwiek.

poniedziałek, 4 marca 2013

Eight

Harry zarzucił swoje silne ramię wokół moich, przybliżając mnie do swojego ciepłego ciała. Na zewnątrz było ciemno, ulicę oświecało światło lamp, a my szliśmy do jego samochodu. To było dziwne, Harry bardzo mnie przerażał, ale czułam się przy nim bezpiecznie. Może było to spowodowane tym, że nikt nie chciałby się z nim bić.
- Robisz to z każdą dziewczyną?
Harry spojrzał na mnie.
- Co masz na myśli? - zapytał.
Przerzuciłam swój wzrok na ziemię, podczas gdy dalej szliśmy.
- Strasznie ich, gdy są przy tobie - cicho wypowiedziałam.
Zachichotał, po usłyszeniu moich słów i nacisnął mocniej palcami na moje ramię.
- Więc cię przerażam? - potwierdził sam siebie.
Spauzował zanim zaczął znowu mówić.
- Jesteś jedyna, reszta jest bardziej niż chętna - uśmiechnął się.
Wiatr zawiał, unosząc moje długie włosy. Wzdrygnęłam lekko, gdy zimne powietrze dotknęło mojej odsłoniętej skóry góry klatki piersiowej i szyi. Harry zbliżył mnie do siebie bliżej, gdy zauważył, że zasłaniałam się kurtką.
- Twoja mama powiedziała, że nie wróci dzisiaj na noc, możesz zostać u mnie.
- Co? Nie - nagle zastopowałam.
Zdjął ze mnie rękę, a następnie złapał mnie za przedramię swoją dużą dłonią.
- Chcę żebyś została u mnie - powiedział zachrypniętym głosem.
- Wolę zostać u siebie.
Widziałam jego napiętą szczękę, która już miała się sprzeciwić, ale odpuścił sobie.
***
Miałam wrażenie, że Harry znał klubowego bramkarza. Podali sobie ręce, a potem dobrze zbudowany mężczyzna wpuścił nas do środka, ku niezadowoleniu ludzi, którzy stali w kolejce.
Moje palce splotły się z placami Harry'ego, gdy przepychaliśmy się przez tłum ludzi na tył klubu. Była tam już siedząca grupa z pustymi szklankami rozstawionymi po stole, próbująca rozmawiać przez grającą muzykę. Harry serdecznie się z nimi przywitał, zanim popchnął mnie do przodu. Ułożył swoje ręce wokół moich bioder i przedstawił mnie wszystkim. Grzecznie się uśmiechnęłam, zanim skinęłam i usiadłam obok pięknej dziewczyny. 
- Więc Bo, co myślisz o Harrym? - Hayley zapytała.
Zgarnęła czarne włosy za ucho, zanim się spytała. Spojrzałam na Harry'ego, który gadał z jakimś kolesiem.
- Um, ma mały problem z agresją - przyznałam.
Hayley się uśmiechnęła, po usłyszeniu mojej oczywistej odpowiedzi. Przybliżyła się do mnie i położyła głowę na moim ramieniu.
- Lubi cię.
Hayley skinęła, a następnie wróciła na swoje miejsce. Uśmiechnęłam się do niej, a następnie podskoczyłam, gdy czyjaś ręka spoczęła na moim ramieniu. Spojrzałam w górę i zobaczyłam Harry'ego. Zdjął swoją bluzę i ułożył ją na siedzeniu, zostając w białym t-shircie.
- Idę przynieść nam drinki.
- Dzięki.
Patrzyłam jak odchodzi, a kolejna osoba zaczęła się do mnie przysiadać.
- Jestem Jake - uśmiechnął się i usiadł koło mnie.
- Bo.
Parę minut później Hayley ścisnęła moje ramię i uśmiechnęła się.
- Idziemy potańczyć - poinformowała nas.
Patrzyłam na resztę grupy, jak wstawali, a następnie znikali w tłumie. Został tylko Jake i ja. Moje oczy odnalazły Harry'ego, ale on nadal stał przy barze.
- Więc, jesteś teraz dziewczyną Harry'ego?
Odwróciłam głowę do Jake'a, a on się uśmiechnął. Lekko się do mnie przysunął, co od razu poczułam. Jego kolano stykało się z moim.
- Nie - pokręciłam głową.
Nie chciałam do nikogo należeć. Pilnie szukałam Harry'ego w ogromnym tłumie przed nami. Jęknęłam, kiedy złapał mnie za rękę. Spojrzałam w dół, a palce Jake'a zaczęły jeździć po mojej nodze. 
- To znaczy, że pójdzie łatwiej - uśmiechnął się.
Zabrałam jego palce z mojego ciała, chciałam od niego odejść, ale złapał mnie za nadgarstek. Zostałam pociągnięta do słabo oświetlonego korytarza. 
***
- Złaź ze mnie - walczyłam w jego ciasnym ucisku.
- Harry miał rację, jesteś zadziorna.
Krzyknęłam, gdy pociągnął mnie na tyle drzwi. Złapał mnie i przyparł do swoich ramion. 
- Będę bezlitosny - zachichotał.
Zaczęłam tupać w ziemię, kiedy próbował odciągnąć mnie od budynku bocznym korytarzem. Odwrócił się do mojej twarzy, a ja się wywróciłam.
- Nie utrudniaj mi - splunął.
Wpadłam w panikę, gdy wyprowadzał mnie dalej, a muzyka zaczęła cichnąć. Chwycił mnie za ramię i przyparł do ściany. Zamknęłam oczy, by zmniejszyć z nim kontakt wzrokowy. Kiedy otworzyłam je ponownie, wzrok Jake'a skupiał się na mojej klatce piersiowej. Jego palce powoli po niej wędrowały. Zamarłam, nie mogłam uspokoić myśli. Zrobiłam jedyną rzecz, która była możliwa w tym czasie.
- HARRY! - zaczęłam wrzeszczeć.
Napełniłam płuca powietrzem, żeby wrzasnąć jeszcze raz, ale on zakrył mi usta.
- Zamknij się.
Wiedziałam, że to nie jest jakiś wielki wybór, ale na pewno wybrałabym Harry'ego zamiast Jake'a. Nawet jeśli Harry, tak mnie przerażał, że mogłabym się zesrać, wiedziałam, że pomogłby mi gdybym była w kłopotach. Zadrżałam, kiedy przyłożył swoje palce do moich bioder, trzymając mnie w miejscu.
- Co ty do cholery robisz? - zabrzmiał głos zza Jake'a.
Dotyk Jake'a zniknął z mojego ciała, a ja wypuściłam powietrze, nawet nie wiedziałam, że je wstrzymuję.
- Po prostu trochę się z nią bawię, kumplu - zaśmiał się.
- Nie z nią - Harry podszedł bliżej. - Jest moja.
Pierwszy raz odkąd poznałam Harry'ego cieszyłam się, że jest przy mnie. Był wściekły. Mogłam to zauważyć, po jego napiętej szczęce. Jego zielone oczy pociemniały, gdy spojrzał na mnie.
- Bo.
Harry wyciągnął rękę w moim kierunku. Moje oczy śmigały z jego wyciągniętej kończyny na twarz. Pośpiesznie przyjęłam gest, a moje ciało nieprzyjemnie drasnęło Jake'a, kiedy Harry przybliżał mnie do siebie. Stanął przede mną w mojej obronie, a ja wyglądałam zza jego ciała.
- No weź, Hazz - zażartował. - My tylko się trochę zabawialiśmy, prawda Bo?
Jake spojrzał na mnie, oczekując odpowiedzi, ale jej nie dałam. Zamiast tego złapałam z tyłu t-shirt Harry'ego, przesuwając się za nim. Moje palce nerwowo szarpały tkaninę, by uśmierzyć strach.
- Nie zachowuj się tak, kochanie. Myślałem, że dobrze się ze mną bawiłaś.
Usłyszałam, jak zaczął do nas podchodzić. Harry stanowczo postawił na swoim.
- Bo, wejdź do środka - powiedział, odwracając twarz w moją stronę.
Moje palce nadal trzymały t-shirt Harry'ego. Odwrócił się i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami.
- Idź.
Posłuchałam się go. Moje nogi ruszyły w stronę tylnych drzwi klubu. Stanęłam przy ich framudze, lekko odchylając je. Ich głosy były trudne do rozróżnienia, ale zrozumiałam o co chodzi, kiedy Harry walnął Jake'a z pięści prosto w twarz. Jake potknął się i jego ciało wylądowało na ścianie. Harry nie zawahał się walnąć go kolanem w brzuch, Jake skowyczał z bólu. Harry jeszcze raz uderzył go w twarz, powodując poważne uszkodzenia. Widać było krew tryskającą z jego nosa. Jęknęłam kiedy Harry wywrócił Jake'a. Zaciśniętą pięścią zaczął go wielokrotnie uderzać. 
Nie mogłam dłużej na to patrzeć. Harry zaraz go zabije, byłam pewna, że się nie powstrzyma. Szybko do nich wróciłam. Moje serce szalało, gdy złapałam Harry'ego za ramiona by przestał. Ale on nie chciał się ruszyć.
- Harry, Harry przestań!
Jego ramię miało już wymierzyć kolejny cios, ale złapałam go za mięśnie. 
- Zaraz go zabijesz.
Byłam zmuszona odejść, gdy zdjął moją rękę ze swojego ramienia i jeszcze raz uderzył Jake'a. Moje oczy rozszerzyły się, gdy widziałam jak go prawie zabija. Teraz wiedziałam, dlaczego tak wiele ludzi się go tak bardzo boi. Twarz Jake'a była cała we krwi, ranach i siniakach, które szybko zaczęły się tworzyć. Zaczęłam panikować; będę przesłuchiwana jako świadek morderstwa, jeżeli zaraz czegoś nie zrobię.
- Pójdę z tobą! - krzyknęłam.
Głowa Harry'ego szybko odwróciła się w moją stronę, a loki opadły na jego oczy. Odsłonił je i popatrzył na mnie. Zwróciłam na siebie jego uwagę.
- Proszę. Pójdę z tobą jeżeli przestaniesz - powiedziałam ciszej.
Podjęcie decyzji zajęło mu sekundę. Zostawił Jake'a i złapał mnie za rękę. Pociągnął mnie do tylnego wyjścia klubu. Pilnie spojrzałam za siebie i widziałam jęczącego z bólu Jake'a. Zwinął się i zbliżył kolana do klatki piersiowej. Był okropną osobą, ale nie chciałam patrzeć jak go zabijano.
Szliśmy przyćmionym korytarzem, gdzie były toalety. Nie ważne jak bardzo Harry mnie przerażał, przyszedł do mnie z pomocą, nawet jeśli skończyło się to pobiciem kogoś, prawie że do śmierci. Nagle się zatrzymałam, przekręcając ciało Harry'ego w stronę mojej twarzy. 
- Bo, cho...
Nie mógł dokończyć zdania, ponieważ przyparłam go do ściany. Przez kilka sekund stał zszokowany, a ja umieściłam swoje dłonie na jego ramionach. Niepewnie się pochyliłam. Gorący oddech przewiał moje usta, aż w końcu momentalnie musnęłam moimi ustami o jego. Moje rzęsy zaczęły trzepotać przez tą sytuację. Lekko się odsunęłam, nie mogłam odczytać wyrazu jego twarzy. Znowu się pochyliłam, czekając na odpowiedź. Położył swoje duże ręce na moich biodrach, zbliżając swoją twarz bliżej. Musnął swoim nosem o mój, sprawdzając czy go odepchnę. Nie zrobiłam tego. Usta Harry'ego miękko spoczęły na moich. Były ciepłe, a jego ruchy były delikatniejsze, w porównaniu z naszymi wcześniejszymi pocałunkami. 
- Bo - wymamrotał.
- Mmm.
Moje zamknięte oczy zaczęły trzepotać, gdy odsunęłam się, smakując jego dotyku.
- Musimy iść.

~~
asdfghjkl Bo się rozszalała haha
piszcie do mnie na tt, nie gryzę, chętnie z wami pogadam: @darlinharreh
i pytajcie mnie na asku, nawet o jakieś durnoty: ask.fm/darlinbiebrauhl

sobota, 2 marca 2013

Seven

- Po prostu wejdź do samochodu. - agresywnie nakazał.
Oddech zaczął mi drżeć, gdy na niego patrzyłam. Udało mi się wyzwolić palce z ręki Harry'ego. Odwróciłam się i zaczęłam biec sprintem przez parking. Szybko biegłam, jednocześnie wpadając na samochody. Moje tętno wzrosło, gdy spojrzałam wstecz, a Harry był tuż za mną. Jego długie nogi miały więcej siły, więc trudno mi było go prześcignąć. 
Zaczęłam piszczeć, gdy poczułam, jak jego dłoń łapie mój nadgarstek, powstrzymując mnie od ucieczki. Moje ciało przyległo do jego. Nie kontrolowałam swoich ruchów i uderzyłam go w twarz. To był już drugi raz, kiedy walnęłam go z liścia, odkąd się znaliśmy i patrząc na niego, wcale nie był szczęśliwy. Jego zielone oczy skupiły się na mnie. 
Wrzeszczałam, kiedy umiejscowił swoje ciepłe ręce na moich biodrach, a następnie podniósł mnie i przerzucił przez swoje ramię. Zaczęłam walić pięściami w jego plecy, próbując zmusić go do puszczenia mnie. Ale nie zrobił tego. Ignorując mój protest szedł przez parking.
- Harry!
Walnęłam go pięścią w plecy, trzymając jego t-shirt między palcami.
- Postaw mnie na ziemi!
Parę sekund później ściągnął mnie ze swojego ramienia i postawił naprzeciwko siebie. Podszedł bliżej, a ja instynktownie cofnęłam się; tylko po to, żeby jęknąć i natrafić na jego samochód. 
- Uderzyłeś go - oskarżyłam go.
- Ta - odpowiedział z niechęcią.
Jego reakcja była szydercza. Chciał, żebym kontynuowała. 
- Więc, dlaczego?
- Wlazł mi w drogę - zabrzmiał jego zachrypnięty głos.
Nic nie odpowiedziałam. Co mogłam powiedzieć?
- Właź do samochodu.
Jego ręka złapała mój nadgarstek, ale wyrwałam się. Zamiast walczyć ze mną szarpnął drzwi pasażera i czekał aż wejdę do środka. Popchnął mnie w plecy, kiedy próbowałam wejść do samochodu, starając się trzymać go na jak największy dystans.
Droga do domu była cicha. Chciałam spojrzeć na Harry'ego, zawsze kiedy łapał mocniej kierownicę. Jego szczęka była napięta, gdy wyglądał przez okno. Wkrótce zatrzymaliśmy się przed moim domem. 
- Przyjadę po ciebie jutro o 21.
Nawet na mnie nie spojrzał. Dlaczego był na mnie zły, nie byłam jedyną osobą, która walnęła kogoś w twarz. Spojrzałam na jego prawą dłoń, małe rany przypominały mi o tym, że ma słaby temperament i nie powinnam go denerwować. Odpięłam pasy i czekałam, aż Harry otworzy mi drzwi. Kiedy stanęłam na ziemi, szybko go wyminęłam i przechodząc przez przejście zeszłam na ścieżkę. 
- Bo.
Odwróciłam się, gdy Harry złapał mnie za rękę. Zaskoczyło mnie, kiedy schylił się i delikatnie pocałował mój policzek. Jego loki łaskotały moją skórę i po chwili odsunął się. 
- Do zobaczenia jutro.
Pokiwałam głową, zanim odwrócił się i wrócił do samochodu. 
Następny dzień.
- Wychodzisz z nim ponownie, po tym co stało się za pierwszym razem? - Lucy powiedziała ze zdumieniem.
Włączyłam głośnomówiący, zanim położyłam telefon na łóżku.
- Nie chcę tego, ale powinnaś widzieć co zrobił z twarzą Steve'a.
- Kolejny powód żeby nie iść - odpowiedziała.
Podskoczyłam, kiedy usłyszałam, że ktoś puka do moich drzwi.
- Przepraszam Luc, muszę iść.
Pożegnałam się i rozłączyłam.
- Otwarte - zawołałam mamę do środka.
Byłam odwrócona plecami do drzwi, skupiałam się na ubraniach w szafie. Moje palce odwiesiły wieszak, przed tym jak zdjęłam z niego koszulkę. 
- Mamo, co...
Odwróciłam się i wypuściłam ubranie z rąk. Harry stał uśmiechnięty, jego oczy wpatrywały się we mnie. Uświadomiłam sobie, że jestem w samych szortach i koszulce. Jego oczy wędrowały po moim ciele z góry na dół, aż w końcu się odezwał.
- Myślałem, że włożysz coś trochę seksowniejszego - puścił mi oczko, wskazując na ubranie, które upadło na podłogę. 
Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Patrzyłam jak Harry walnął się na moim łóżku. Usiadł opierając się o swoje łokcie, a ja nadal stałam wpatrzona w niego. Rozejrzał się po moim pokoju, zanim ponownie nawiązał ze mną kontakt wzrokowy. 
- Ja... Jak tu wszedłeś? - potrząsnęłam głową.
- Twoja mama mnie wpuściła.
Muszę przeprowadzić z nią poważną rozmowę.
- Powinnaś włożyć sukienkę - kontynuował.
- Nie.
To była ostatnia rzecz, którą mogłabym włożyć. Zwłaszcza kiedy byłam z Harrym i jego wszędzie wędrującymi rękoma. Zaśmiał się na moją odpowiedź. Odwróciłam się i poszłam wybrać jakieś czarne rurki i top. Jęknęłam, kiedy odwróciłam się i zobaczyłam, jak blisko jest. Harry się uśmiechnął, jego klatka piersiowa praktycznie stykała się z moją, a on złapał mnie za tył głowy. 
Jego bluzę, którą miałam powieszoną w szafie zdjął z wieszaka i włożył na siebie, podciągając rękawy. Jego zapach przepełnił mnie, ale otrząsnęłam się. 
- Idę się przebrać - poinformowałam go.
- Możesz przebrać się tutaj, nie interesuje mnie to - uśmiechnął się.
Wzdychnęłam, a następnie odepchnęłam go od siebie i udałam się w kierunku łazienki. Upewniłam się kilka razy, że drzwi są zamknięte i zaczęłam się przebierać. 
***
Po przebraniu otworzyłam drzwi i znalazłam Harry'ego szperającego w moich szafkach.
- Harry.
Odwrócił się z uśmiechem na twarzy, zauważyłam że trzymał moją bieliznę. Schował ją z powrotem, trzaskając szufladą.
- Co jest z tobą nie tak?! - zapytałam retorycznie.
Stał, śmiejąc się, a rumieńce oblały moje policzki. Odwróciłam się od niego. Włożyłam buty i wzięłam kurtkę oraz torebkę. 
- Wyglądasz gorąco - wyszeptał mi do ucha.
Mój oddech zaczął drżeć, gdy od tyłu ułożył swoje ręce na moich biodrach. Zamknęłam oczy, kiedy zaczął dotykać moich włosów; poczułam jak jego usta dotykają skóry koło mojego ucha. Lekko się przyssał, a następnie ugryzł płatek mojego ucha.
- H-Harry - jęknęłam cicho.
Harry cofnął się, złapał mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju.

~~
bo niedługo dostanie nerwicy przez harry'ego haha
pytajcie: ask.fm/darlinbiebrauhl
piszcie do mnie na tt, nie gryzę: @darlinharreh

czwartek, 28 lutego 2013

Six

Udało mi się uniknąć pytań mamy na temat mojego wyglądu. Wołając, że wróciłam do domu po omacku wchodziłam po schodach i skierowałam się do mojego pokoju, w którym mogłam się schować. Kiedy zapytała mnie o randkę następnego poranka, nie czułam się zbytnio komfortowo, by o tym opowiadać. Nie szczególnie chciałam rozmawiać o tym, że uciekłam przez okno w łazience, byłam ścigana przez Harry'ego, a następnie wypadłam z portu prosto do wody. Nie byłam pewna czy by mnie zrozumiała, skoro miała swoje własne zdanie na jego temat.
***
- Przepraszam?
- Dzień dobry. Mogę jakoś pomóc? - uśmiechnęłam się do kobiety naprzeciwko mnie.
- Tak. Szukam nowego albumu McFly. Moja córka ich kocha i chciałam jej go kupić na urodziny.
- Oczywiście. Proszę za mną.
Zaprowadziłam ją na dział muzyki oznaczony literą "M". Moje palce szybko śmigały przez płyty, zanim odnalazłam właściwą.
- Proszę bardzo - uśmiechnęłam się. - To niesamowity album., twoja córka go pokocha.
- Dziękuję ci za pomoc.
Odwzajemniła mój uśmiech i udała się do kasy. Mój umysł wędrował bez celu, gdy układałam płyty. Zabrałam włosy z twarzy, odgarniając je za ucho. Moje oczy rzuciły się na drzwi, kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi do sklepu. Od razu się rozszerzyły, gdy zauważyłam ciemne loki.
Moją natychmiastową reakcją było ukrycie się. Upadłam na czworaka, czołgając się wzdłuż sklepu, by dotrzeć do zaplecza niezauważoną. Skąd on wiedział, gdzie ja pracuję? Spojrzałam za róg. Nikogo nie było, więc kontynuowałam dotarcie do mojego celu. 
- Bo?
Mentalnie przeklnęłam, kiedy usłyszałam, że Steve mnie woła. Nie, nie, nie! Moja prędkość wzrosła, gdy zbliżałam się do celu ucieczki. Jęknęłam, gdy zobaczyłam parę białych conversów przede mną. Moje oczy rozszerzyły się po ujrzeniu jego długich nóg, a następnie zielonych oczu. Uśmiechnął się do mnie, a na jego twarzy pojawiły mu się dołeczki.
- Cześć, piękna.
Harry chwycił mnie za ramiona i podniósł do góry. Wstydziłam się jego dotyku, jego długie palce odgarnęły włosy z mojej twarzy. 
- Co robiłaś na podłodze? - uśmiechnął się.
- J-ja upuściłam coś.
Zaśmiał się, co było jasne, że nie uwierzył w moje kłamstwo. Cieszyłam się, że byliśmy w miejscu publicznym, bo ruchy Harry'ego były bardziej ograniczone. Jakkolwiek, wiedziałam, że to mu nie przeszkadzało. Moje myśli momentalnie wróciły do zdarzeń z restauracji. 
- Dlaczego mi nie odpisałaś?
Mogłoby być to niewinne pytanie, gdyby pochodziło z ust kogoś innego. Ale Harry'emu chodziło o coś zupełnie innego.
- Pytałeś się w co jestem ubrana - odpowiedziałam zdegustowana.
- I nie dostałem odpowiedzi, więc założyłem, że byłaś nago. 
Jęknęłam. To było wszystko o czym on myślał? Chciałam od niego odejść, ale Harry złapał mój nadgarstek. Przybliżył mnie do siebie i zostawił gorący pocałunek na moich ustach. Robiłam wszystko by go odepchnąć. Nie drgnął, ale chciałam żeby wiedział, że sprzeciwiam się jego zalotom.
- Bo?
Steve nam przerwał, co bardzo zirytowało Harry'ego.
- Wszystko w porządku? - zapytał.
- W porządku.
Steve nie był zbytnio wysoki, ale jego blond jeżyk zrównywał się z lokami Harry'ego. Po chwili odszedł od nas. Widziałam na jego twarzy, że nie był pewny mojej odpowiedzi. 
- Poppy potrzebuje pomocy na kasie.
- Ok.
Harry nadal trzymał mój nadgarstek swoją dużą dłonią. Spojrzałam na jego twarz, wpatrywał się we mnie.
- Wychodzisz ze mną jeszcze raz - powiedział zachrypniętym głosem.
- Harry - ostrzegłam go.
Uśmiechnął się, zanim ostro spojrzał na Steve'a. Próbował go sprowokować? Starałam się zdjąć jego palce z mojej skóry, ale nie udało mi się.
- Myślę, że lepiej by było, gdybyś ją puścił - Steve powiedział bezpośrednio do niego.
Harry nie poruszył się, stał w miejscu. Skrzywiłam się, gdy ścisnął mocniej mój nadgarstek. Steve złapał mnie za rękę, próbując odciągnąć mnie od Harry'ego. Był zdenerwowany. Oczywiście przez to, że Steve chciał mnie od niego uwolnić. Błogosławieństwem było, gdy Harry rozluźnił palce, pozwalając mi wyślizgnąć się z jego uścisku. 
- Widzimy się później, Bo.
Puścił do mnie oczko, zanim poszedł. Na jego plecach ukazały się mięśnie, gdy popchnął drzwi do przodu, by je otworzyć. 
- Wszystko w porządku?
Wizja odciągnięcia mnie od Harry'ego i jego wyjścia zniknęła i odwróciłam się do Steve'a.
- Tak, dziękuję za to co zrobiłeś - uśmiechnęłam się.
***
- Dziękuję.
Podałam mężczyźnie siatkę z zakupami, zanim odszedł od kasy.
- Idę teraz na lunch.
Kiwnęłam głową na znak potwierdzenia, a następnie Steve opuścił sklep i poszedł na magazyn. Poppy i ja rozmawiałyśmy i obsługiwałyśmy klientów równocześnie. Potem zniknęła i poszła układać płyty w dziale na literę "S".
Odwróciłam głowę słysząc hałas za mną. 
- Steve? Myślałam, że szedłeś na przerwę?
Moje oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyłam jego głowę. Ciemna, czerwona krew spływała po jego prawym policzku wprost z jego nosa.
- Co się stało? - wybuchłam.
Ruszyłam w jego stronę, ale on wyciągnął rękę, zanim podeszłam zbyt blisko.
- Nie martw się - słabo się uśmiechnął. - Po prostu się wywróciłem, nic się nie stało.
- Chcesz, żebym ci coś przyniosła?
- Nie, jest w porządku.
***
Wkrótce machałam Poppy na pożegnanie. Steve kazał nam iść do domu wcześniej, ponieważ biznes ucichł pod koniec dnia. Kopnęłam vansami w kamień, gdy szłam wzdłuż parkingu. Podniosłam oczy z ziemi. Mój wzrok leniwie wędrował z samochodu na samochód. Nie miałam auta, więc zmuszona byłam wracać do domu autobusem lub na piechotę. Oddech uwiązał mi się w gardle, gdy zobaczyłam znajomy, czarny pojazd. Spojrzałam za siebie. Podskoczyłam, kiedy pomyślałam o wracaniu tą drogą co zawsze. Harry stanął przede mną. Spojrzał na mnie, a uśmiech pojawił się na jego pięknej twarzy.
- Podrzucić cię? - zapytał.
- J..j..
- No chodź.
Złapał mnie za moją małą rękę i zaprowadził mnie do samochodu. Nie miałam czasu na protestowanie. Moje myśli powróciły do miejsc, gdzie się dotykaliśmy. Zmarszczyłam się i zaczęłam tupać w ziemię, zmuszając Harry'ego do przestania. 
- Co ci się stało w rękę?
Mój kciuk delikatnie przejechał po jego palcach, małe cięcia wyglądały na świeże. Spojrzałam na niego, jego oczy śledziły to co robiłam. 
- Nic - odpowiedział.
Kłamał. Próbował zabrać rękę, ale nadal trzymałam jego palce. Podeszłam do niego bliżej, a on obserwował każdy mój ruch. 
- Harry, czy ty...
- Bo, daj sobie spokój - przerwał mi.
On uderzył Steve'a. Wiedziałam to. 
- Po prostu wejdź do samochodu - agresywnie nakazał.

~~
oh harry, ale z ciebie badass
oryginał opowiadania: http://onedirectionfanfiction.com/viewstory.php?sid=13374&ageconsent=ok&warning=4
możecie zadawać pytania odnośnie tłumaczenia itd: http://ask.fm/darlinbiebrauhl
i możecie znaleźć mnie na twitterze: @darlinharreh

wtorek, 26 lutego 2013

Five

Moje ręce mocno ścisnęły zlew, opierając się o niego próbowałam opanować oddech. Podniosłam głowę do lustra, starając się uspokoić. Nie mogłam uwierzyć, że Harry był zdolny do takich rzeczy. To tak, jakby nie obchodziło go to, czy ktoś widzi co robi. Poklepałam kieszenie, by sprawdzić czy mam telefon.
- Kurwa.
Zostawiłam moją torebkę na stole, z Harrym. Moje serce zatopiło się w świadomości, że nie mogłam się z nikim skontaktować. Pokręciłam głową, a moje włosy zaczęły się kołysać z boku na bok.
- Nie mogę tego zrobić - powiedziałam do siebie.
Spojrzałam jeszcze raz na moje odbicie w lustrze; chyba nigdy nie byłam bardziej przerażona. Usiadłam w toalecie, by przemyśleć co mogłabym zrobić. Mogłam wrócić do Harry'ego, lub spróbować uciec. Moje oczy skupiły się na oknie i szybko wybrałam drugą opcję.
Otworzyłam okno, miałam już wyskoczyć, kiedy drzwi łazienki się otworzyły. Na moje szczęście, gdy się odwróciłam ujrzałam kelnerkę.
- Jesteś Bo? - zapytała.
Pokiwałam głową i czekałam aż odpowie.
- Facet, z którym jesteś kazał mi sprawdzić co się z tobą dzieje.
- O Boże.
Podeszła do mnie bliżej, chwytając moją rękę, jednocześnie przybliżając mnie do niej.
- G-gdzie on jest?
- Czeka przed drzwiami - wyszeptała zmartwiona.
Rozszerzyłam oczy, gdy to usłyszałam. Jej wzrok powędrował na otwarte okno, a następnie na mnie. Oczywiście wiedziała, że chciałam uciec, zanim przyszła.
- Idź - potrąciła mnie w kierunku ucieczki. - Powiem mu, że cię tu nie ma.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się.
Chwyciłam parapet, podciągając się w górę. Obejrzałam się i zobaczyłam jak wychodzi z łazienki.
- Co! - usłyszałam niski krzyk po drugiej stronie drzwi.
- Cholera.
Usiadłam nogami po drugiej stronie okna. Zanim wyskoczyłam, drzwi do toalety się otworzyły. Ciemne oczy Harry'ego spojrzały na mnie. Jego wściekły wzrok szybko przemienił się w śmiech i zrozumiałam, że było to dla niego zabawne. Pościg.
***
Biegłam tak szybko, jak tylko mogłam, wzdłuż promenady. Było zimniej niż wcześniej, gdy tu przyjechaliśmy.  Moje długie włosy latały za mną. Szybko minęłam wejście do restauracji, próbując utrzymać jak największy dystans. Obejrzałam się i zauważyłam Harry'ego.
- Bo!
Nie poddałam się, musiałam uciec od niego. Zaczęły boleć mnie nogi, kiedy zmusiłam siebie do szybszego biegu. Powietrze, które wciągałam nie zaspokajało mojego zmęczenia. Wzięłam oddech, skręciłam za rogiem, wciąż biegnąc wzdłuż wody. Zaczęłam panikować, kiedy zauważyłam, że ścieżka, którą biegnę powoli się kończyła. Zaczęłam rzucać głową na różne strony i rozpaczliwie szukałam jakiegoś wyjścia. Poślizgnęłam się i zatrzymałam, odwróciłam się i zobaczyłam, że Harry spowalnia. Uśmiechnął się, kiedy zbliżał się do mnie, wiedząc, że nie mam gdzie uciec. Zrobiłam kilka kroków do tyłu i natrafiłam na poręcz. Oboje ciężko oddychaliśmy.
- Gdzie chciałaś uciec, kochanie?
Zbliżał się, a ja poruszyłam się trochę w lewo, myśląc że go wyminę i ucieknę w inną stronę. Harry był tylko kilka metrów ode mnie, a ja oparłam się jeszcze bardziej, próbując zwiększyć dystans między nami. 
Krzyknęłam, kiedy bramka za mną się otworzyła. Straciłam równowagę i poleciałam za nią.
- Bo!
Wpadłam do zimnej wody, zaczęłam się topić. Moje ręce i nogi próbowały pracować i starałam się wydostać na powierzchnię. Przez moment poczułam ulgę. Może nie było idealnie, ale przynajmniej byłam teraz z dala od Harry'ego. Czułam się tak, zanim ktoś mnie nie złapał. Mocne ramię objęło moje biodra i wyciągało mnie na powierzchnię. Oboje zaczerpnęliśmy powietrza i wyplułam wodę z ust. 
Wysunęłam ręce do przodu i odepchnęłam go. On zgarnął loki ze swojej twarzy i patrzył się na mnie. Podskoczyłam, by utrzymać się w wodzie. Harry uśmiechnął, ukazując swoje dołeczki, zanim zaczął mówić.
- Więc jest to pierwszy raz, kiedy przeze mnie dziewczyna jest tak szybko mokra na randce.
Jęknęłam po jego sugestywnym komentarzu. Nie miałam już wątpliwości, co do jego częstych relacji z kobietami po słowach i historiach, które słyszałam. Nie byłam zbyt silna i gdy wpadłam do wody od razu zaczęłam się topić. Jakkolwiek, próbowałam stąd odpłynąć. Moje ręce już zanurzyłam w wodzie, ale zanim zaczęłam odpływać, Harry złapał mnie za biodra. Przekręcił mnie do siebie, a jego ciało było bliżej, niż powinno.
Harry wiedział, że walczę próbując utrzymać swoją głowę nad powierzchnią wody.
- Przytrzymaj się mnie - wyszeptał z chrypką.
Nadal machałam rękami, próbując utrzymać się na wodzie. Harry wziął mnie za ręce i umiejscowił je wokół jego szyi. Jego prawa ręka złapała tył mojej głowy, podczas gdy lewą pchnął mnie w plecy, jednocześnie zbliżając mnie do niego. Musiałam mu zaufać, że nie pozwoli mi utonąć. Oddech stanął mi w gardle, kiedy próbował oprzeć się na mnie. 
- Harry, jest mi zimno - wyszeptałam.
Puściłam jego szyję, odwracając się do doku. Patrzyłam jak wychodził z wody. Jego ubrania ociekały, a on schylił się by wyciągnąć mnie z wody. Byłam zaskoczona jego siłą, Harry z łatwością postawił mnie na platformie, a następnie potknęłam się o swoją nogę i wywróciliśmy się. Zdarzenie zaskoczyło go. Upadliśmy, a ja leżałam na nim. Harry odchrząknął, gdy nadal leżeliśmy na drewnianym pomoście. Położyłam ręce na jego klatce, próbując wstać. Moje nogi leżały po obu stronach jego talii. 
- Hmmm, zawsze lubiłem gdy dziewczyna była na górze. 
Wypuściłam zdegustowany dźwięk, gdy Harry puścił mi oczko. Zanim zauważyłam, Harry zabrał moje ręce z jego klatki i przekręcił mnie tak, że teraz ja byłam pod nim. 
- Ale wolę, gdy jest pode mną.
Krople wody spadały z jego loków na moją skórę, gdy on unosił się nade mną. Jego zielone oczy wędrowały po moim ciele, moje mokre ubrania przylegały do ciała. Harry pochylił głowę, lekko odsłaniając moją klatkę piersiową, która szybko rosła i opadała. Na jego ustach pojawił się uśmiech, kiedy zauważył, że spowodował u mnie gęsią skórkę. Moje zamknięte oczy trzepotały przez to, co się działo.
Podskoczyłam, kiedy jego usta zetknęły się z moimi. Szybko otworzyłam oczy. Krople z włosów Harry'ego kapały na moje czoło. Kontynuował pocałunki, czekając na moją reakcję. Ale nie mogłam nic zrobić, leżałam tam jak zamarznięta.
- Bo - Harry wypowiedział cicho.
Pociągnął moją dolną wargę zębami, zanim skończył i położył swoje czoło na moim. Mój oddech był falą krótkich pociągnięć. Zostaliśmy tak przez chwilę, dopóki Harry nie wstał. Jego ciało stało nade mną, a on zachichotał. Co się właśnie stało?
- Idziesz?
Szybko usiadłam, patrząc na dłoń wyciągniętą w moją stronę. Chwyciłam ją i podniosłam się, stając obok niego. Moje oczy wędrowały po jego mokrym ciele. Jego biały t-shirt przykleił się do torsu, ukazując jego umięśniony brzuch i klatkę piersiową. Szybko przeniosłam wzrok gdzieś indziej, wiedząc że Harry mnie przyłapał, ponieważ pojawił się uśmiech na jego twarzy.
Splótł swoje palce z moimi i szliśmy wzdłuż doku. Droga była trochę długa, więc Harry położył ręce na moich biodrach i podniósł mnie w górę. Łatwo wszedł pod górę, kiedy ja dopiero łapałam się poręczy. Czekałam na niego, a Harry następnie złapał mnie za rękę ciągnął mnie do miejsca, gdzie zostawił swoją bluzę. Musiał wszystko tam zostawić, zanim poszedł za mną. Schylił się i wziął telefon, klucze i portfel, zanim ułożył bluzę na moich ramionach. 
- Dzięki - cicho powiedziałam.
***
Facet przed restauracją zmarszczył brwi, widząc nas po tym co zrobiliśmy. Nasze ubrania nadal były przemoknięte i zrobiliśmy kałuże na podłodze. Reszta gości w restauracji wpatrywała się w nas. Nie mogę ich za to winić, bo spowodowane to było naszymi wybrykami. Na moich policzkach pewnie pojawiły się rumieńce, ale nie miało to teraz znaczenia. Harry przekazał jego kartę do zapłaty.
- Weź swoją torebkę i chodźmy - Harry wyszeptał mi do ucha. 
Szybko podeszłam do stolika, nasza kelnerka myła właśnie stół. Spojrzała na mnie i podeszła. 
- Bardzo przepraszam, on nie chciał mi uwierzyć, że nie ma cię w łazience - powiedziała.
- Nie martw się, to nie twoja wina - uśmiechnęłam się do niej, lekko łapiąc jej dłoń. - Dziękuję.
Podskoczyłam, kiedy Harry zjawił się za nami, szybko wzięłam swoje rzeczy, zanim on przyciągnął mnie do siebie. 
***
Zatrzymaliśmy się pod moim domem, było teraz ciemno, a ulice oświecało światło lamp. Zirytowało mnie to, że musiałam czekać, aż Harry przejdzie i otworzy mi drzwi, bym mogła wyjść z samochodu. Szedł koło mnie, aż dotarliśmy pod dom. Zaczęłam szukać kluczy w torebce, które upadły mi chwilę później. Harry przyparł mnie do drzwi, mocno stykając jego usta z moimi. Jedna z jego rąk przyciągnęła moje biodra do jego, a drugą złapał mnie za kark. 
Nie miałam jak z nim walczyć, ale lekko położyłam dłonie na jego klatce, by go odepchnąć. Ten "pocałunek" nie trwał zbyt długo. Harry odsunął się, jego zielone oczy spojrzały na mnie, kiedy ja wycierałam swoje usta.
- No weź, nie było tak źle, prawda? - żartobliwie zapytał.
Wzdrygnęłam kiedy jego palce dotknęły mojego policzka. 
- Zdecydowanie musimy to powtórzyć - puścił mi oczko.
Nie byłam pewna, czy chodziło mu o pocałunek, czy randkę, ale i tak zaczęłam drżeć. Spojrzałam na jego twarz, loki były po wywijane w różne strony, co sprawiało że wyglądał uroczo, trwało to dopóki nie otworzył ust. Sposób w jaki wypowiada słowa, sprawia że chcę się czołgać.
Zdjęłam jego bluzę z ramion, trzymając ją między nami i chcąc mu ją oddać. 
- Zatrzymaj ją. 
Zbliżył się po raz ostatni, lekko całując mnie w usta, zanim patrzyłam jak odchodzi z powrotem do swojego samochodu. 
Cóż, tą randkę zdecydowanie zapamiętam do końca życia.
~~
Miśki jest już ponad 1000 wejść, za co wam cholernie dziękuję. Nawet nie wiecie, jak wielki uśmiech mam na twarzy, gdy codziennie wchodzę na bloggera i patrzę na taki fajniusi wykresik z wejściami.
Strasznie często powtarzają się niektóre pytania, więc na nie odpowiem:
- Dark ma w oryginalne 48 rozdziałów, a autorka nadal kontynuuje ten fanfic, więc będzie ich pewnie więcej.
- Rozdziały będę dodawała, co dwa dni, więc następny będzie w czwartek.
- Nie potrzebuję nikogo do pomocy w tłumaczeniu.
- Nie jęczcie, że rozdziały są krótkie, bo tłumaczę dokładnie to, co jest w oryginale i wychodzi to nawet dłużej niż tam jest.
- Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, uwagi, zażalenia itp to piszcie na tt: @darlinharreh lub ask.fm: http://ask.fm/darlinbiebrauhl